Chinglish, czyli tłumaczenie słowo po słowie.

Cóż skłania mieszkańców Chińskiej Republiki Ludowej, której powierzchnia zajmuje trzecie miejsce co do wielkości na świecie i pierwsze w liczbie ludności ma do uczenia się języka angielskiego? Motywuje ich przede wszystkim fakt, że język angielski jest najczęściej używanym przez europejskich i amerykańskich pracodawców językiem. Niestety różnice w szyku zdań oraz gramatyce nie pozwalają im w sposób łatwy i przyjemny zinternalizować zasad oraz słownictwa.

Znaczącą przeszkodą w nauce nowego języka okazuje się artykulacja głosek „r” oraz „l”, ponieważ wielu Chińczyków ma kłopot z właściwą wymową głoski retrofleksyjnej „r” , dlatego bardzo często zastępują ją głoską „l” i w rezultacie słowo „rake” (grabie ) brzmi jak „lake” (jezioro). Gigantyczną barierą jest również brak umiejętności rozróżnienia liczby pojedynczej od mnogiej. W języku chińskim liczbę mnogą tworzy się za pomocą liczebników wraz z klasyfikatorem, lub dodanie przysłówka wskazującego na ilość, czyli więcej niż jeden będzie wyrażone w formie liczby, więc Chińczyk powie: „I have one knife, hand, tooth, or two knife, hand, foot or many knife, hand, foot” – mam dwa nóż, ręka, stopa/mam wiele nóż, ręka, stopa.

Największym problemem Chińczyków są rodzajniki nieokreślone „a” oraz „an”, ponieważ w języku chińskim takowe w ogóle nie występują. Rozumieją zatem jedynie zastosowanie rodzajnika określonego „the”. Nastręcza to wielu problemów, w nauce o rzeczownikach policzalnych i niepoliczalnych, a także zaimków dzierżawczych. Jak wiadomo język chiński to język tonalny, gdzie każda sylaba ma przypisany pewien ton, co zmusza użytkownika do właściwej modulacji głosu. Dlatego też pojedyncza sylaba może mieć kilka różnych znaczeń w zależności od tego jak będzie wypowiedziana. W języku angielskim, tak samo jak i w języku polskim, tonacji używa się jedynie do wyrażania emocji albo do emfazy.

Chińczycy bywają także skonfundowani przymiotnikami, ponieważ ciężko im zrozumieć różnicę pomiędzy słowami „confused” oraz „confusing”, czy też „bored/boring, interesting/interested”. Przy tylu trudnościach nic dziwnego, że powstał zupełnie nowy twór językowy zwany powszechnie chinglishem. Jest to odmiana języka angielskiego, który pozostaje pod silnym wpływem języka chińskiego. Charakteryzuje się on ogromem absurdów i nonsensów, a także niegramatycznych sformułowań, które można oglądać w zasadzie na każdym rogu chińskich miast. Chińczycy popełniają raz za razem kalki językowe poprzez bezpośrednie tłumaczenie swoich zwrotów i wyrazów na język angielski. Mechanicznie zastępują dane słowo słowem ze słownika (tzw. ekwiwalencja formalna). Standard języka mandaryńskiego, kantońskiego oraz szanghajskiego zmieszany wraz z językiem angielskim daje nam wybuchową mieszankę, która raz bawi a raz przeraża.

Na koniec ciekawostka językowa. W języku chińskim zwyczajowo nie wymawia się słowa „nie”, chyba że używa się go jako odpowiedzi na podziękowanie „nie ma za co”. Aby komuś odmówić należy kluczyć w taki sposób aby rozmówca wiedział, że nic z tego, ale nie poczuł się odmową urażony, więc idzie w ruch cała masa eufemizmów i słów maskujących typu „może kiedyś”, „prawdopodobnie”, albo można usłyszeć cały elaborat na temat tego dlaczego coś jest niemożliwe do zrobienia. Należy pamiętać, że zmuszenie Chińczyka do powiedzenia „nie” może szybko zakończyć Waszą przyjaźń.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *